Marek Zwierz, nasz specjalny korespondent, informuje z Trójmiasta: W ramach comiesięcznych Nadmorskich Spotkań z Piosenką Żeglarską miłośnicy szant mieli okazję posłuchać zespołu North Wind. Jak w każdą pierwszą środę miesiąca, koncert odbył się w Gdyni w hotelu Nadmorskim.
Marynarskie pieśni pracy, ballady, tańce i piosenki żeglarskie wykonywane po polsku, po angielsku i po francusku zaprezentował w pierwszą środę września w ramach Nadmorskich Spotkań z Piosenką Żeglarską zespół North Wind. Piątka szantymenów znakomicie prezentowała się zarówno a capella, jak i z bogata instrumentacją. Do tego tradycyjne szanty okraszone były historią ich powstania, opisem sposobu wykonywania i wspomnieniami o tych największych wykonawcach pieśni pracy. Prawdziwy szantymen był przede wszystkim znakomitym żeglarzem, który dokładnie wiedział, kiedy można przyspieszyć tempo pracy, a kiedy, w trudniejszych i wymagających większego wysiłku momentach, odpowiednio zwolnić. Prace takie jak pompowanie trwały nieraz bardzo długo, a rytm trzeba było nadawać cały czas. Stąd pewnie wzięło się angielskie przysłowie, że coś jest długie i monotonne jak marynarska pieśń pracy.
Polska stała się zagłębiem zespołów pielęgnujących szantowe tradycje. Niektóre z nich wzbogacają swój repertuar o lżejsze utwory o morskich lub mazurskich przygodach. North Wind zdecydowanie i bezkompromisowo trzyma się pieśni tradycyjnej. Nie przysparza mu to tłumów wielbicieli, ale krąg ich fanów jest bardzo wierny. Zespół nie gra pieśni wykonywanych przez wszystkie zespoły na wszystkich festiwalach. Poszukuje swoich utworów w tradycji angielskiej i francuskiej. Jego członkowie sami tłumaczą teksty lub wykonują je w oryginale. Znajdują też inne wersje znanych utworów, często dalekie od tych, które znamy z płyt innych grup. Pięknym przykładem może tu być Fieddler's Green w amerykańskiej wersji zupełnie inne od znanego nam wszystkim wykonania The Dubliners i z zupełnie inną wymową (podobne wykonanie tego utworu zespół zaprezentował podczas koncertu w Mikołajkach 1 sierpnia b.r. - patrz film z YouTube poniżej). Także znaną Syrenę wykonali z… happy endem. North Wind wykorzystuje też całą gamę tradycyjnych instrumentów. Prawdziwą „bronią masowego rażenia” jest Biniou Kozh – bretońskie dudy. Chalumeau jest rodzajem fletu, a Bombarda to nie rodzaj armaty, a instrument dęty, laikowi na pierwszy rzut oka przypominający klarnet. W zespole jest jeszcze komplet przeróżnych odmian fletów, bęben, akordeon i koncertina, że o gitarze, do której na polskich scenach szantowych zdążyliśmy się już przyzwyczaić, nie wspomnę.
Szóstego października, w jego pierwszą środę, Andrzej Kadłubicki, organizator Nadmorskich Spotkań z Piosenką Żeglarską, zaprasza do hotelu Nadmorskiego w Gdyni na szanty. Początek o 19, wstęp wolny, a sponsorzy bardzo mile widziani.
North Wind wystąpił w składzie:
Grzegorz Lewtak – bombarda, chalumeau, flety
Jerzy Ozaist – bęben
Wiktor Bartczak – gitara
Jacek Apanasewicz – koncertina i flety
Piotr Lasko – akordeon, biniou kozh, flety























Kalendarze,
Reklamy

