Reprezentanci Wielkiej Brytanii zdominowali mistrzostwa Europy w olimpijskiej klasie 49er, które zakończyły się w sobotę w Gdyni. W pierwszej "szóstce" były trzy załogi z tego kraju, a dwie z nich "wpłynęły" na podium. Złoto wywalczyli Chris Draper i Peter Greenhalgh. Najlepsza polska załoga na dalekiej, 36. pozycji.
Mimo dwóch godzin oczekiwania na odpowiedni wiatr jury i żeglarze walczący o najwyższe laury byli bardzo zdeterminowani. Nikt nie schodził z wody, dzielnie walczono z przeciwnościami aury, co zaowocowało rozegraniem trzech kolejnych wyścigów w grupie złotej. Najlepiej radzili sobie Australijczycy. Steven Thomas i Nick Brow wygrali dwa biegi, co pozwoliło im się przesunąć o cztery pozycje z 17. lokaty, którą zajmowali po czwartkowych zmaganiach. Australijczycy znaleźli się zatem tuż za plecami Pietro Sibello i Gianfranco Sibello, którzy obsuwają się coraz niżej w klasyfikacji. Zwycięzcy eliminacji, w biegach finałowych ani razu nie byli nawet w "10", a dziś przydarzył im się drugi falstart! Tym samym włoscy bracia mogą zapomnieć nie tylko o obronie mistrzowskiego tytułu sprzed roku, a nawet o brązie, który był ich udziałem w tegorocznych mistrzostwach świata.
Co ciekawe nerwowo nie wytrzymywali dzisiaj bardzo utytułowani żeglarze. Falstart zanotowali również ubiegłoroczni mistrzowie świata, John Pink i Rick Pecock (W.Brytania), którzy tym samym także pożegnali się z
medalowymi aspiracjami. Jednak brytyjska ekipa jest na tyle liczna i mocna, że nikt nie rozdzierał szat z pojedynczych niepowodzeń, bo nadal dwa żagle z oznaczeniami GBR otwierają klasyfikację generalną. Z tą tylko różnicą, że bardzo równo żeglujący dzisiaj Draper i Greenhalgh (3,4,3 miejsca) zmienili na prowadzeniu swoich rodaków, Stevie Morrisona i Bena Rhodesa. W dodatku ci drudzy tracą już 12 punktów do nowych liderów, gdyż dzisiaj plasowali się zaledwie w przedziale pozycji 10-17.
Najlepsza polska załoga w kiepskich nastrojach zeszła na wodę i w nie najlepszych z niej wróciła. Po pierwszym okrążeniu jury zdecydowało, że bieg klasy srebrnej zostanie przerwany, a kolejnych prób już nie podjęto. Tym samym Łukasz Przybytek i Kamil Zwolak nie mieli możliwości odrobienia 26 punktów karnych, które kosztowało ich przegranie protestu z niemiecką załogą Erik Heil, Thomas Ploessel. Biało-czerwoni w klasyfikacji generalnej są zaledwie na 41. miejscu. W grupie brązowej dopiero dzisiaj w mistrzostwach zadebiutował Jacek Nowak. Zawodnik rodem z Giżycka w trybie awaryjnym zastąpił kontuzjowanego Krzysztofa Mongirda, dosiadając się do załogi Tomasza Januszewskiego. - Takie sytuacje zdarzają się bardzo rzadko. Trudno od nich wymagać od razu wyników, bo razem na wodzie byli chyba po raz trzeci - przypomniał Paweł Kacprowski, trener biało-czerwonych. Nowy
duet zajmował 17-18 miejsca w gronie 28 załóg brązowej flotylli.
W sobotę, w finałowym dniu mistrzostw o 11.00 mają rozpocząć się wyścigi w grupie srebrnej i brązowej (powinny być rozegrane dwa) oraz jeden bieg grupy złotej. Na 14.00 zakładane jest rozegranie wyścigu medalowego z udziałem dziesięciu najlepszych załóg, który punktowany będzie podwójnie. Trasa zostanie ustawiona blisko plaży Gdynia Śródmieście i Bulwaru.
Ceremonia zakończenia mistrzostw i dekoracja medalami planowana jest w miasteczku mistrzostw na plaży około 15.00. Gościem honorowym będzie Adam Giersz, minister sportu.
Wyniki grupy złotej po 16 wyścigach można znaleźć TUTAJ
WYniki grupy brązowej są TUTAJ
-----------------------------------------------------------------------
Relacja z pierwszegoi dnia rundy finałowej:
Widowiskowe zwroty tuż przy gdyńskim bulwarze, zmieniający się o ponad 40 stopni kierunek wiatru, niezwykle małe różnice między najlepszymi załogami, zdecydowany szturm na czołowe pozycje Brytyjczyków oraz kolejne... kłopoty polskich żeglarzy to krajobraz w pigułce pierwszego dnia finałów podczas mistrzostw Europy w olimpijskiej klasie 49er, otwierających Gdynia Sailing Days.</p>Po trzech dniach eliminacji 82 załogi z 25 państw zostały podzielone na trzy grupy. Szanse na medale zachowało jeszcze 25 najlepszych duetów. W tym gronie nie ma Polaków. Najwyżej klasyfikowana załoga biało-czerwonych walczy w tzw. grupie srebrnej. Dzisiaj czołówka
rozegrała cztery biegi, a w dwóch pozostałych grupach odbyły się po trzy wyścigi.
Po raz pierwszy w trakcie Gdynia Sailing Days w tym roku mieliśmy kłopoty z wiatrem. Po inauguracyjnym starcie zmienił on kierunek, podmuchy zamiast od plaży, przyszły z kierunku Helu. Aby wszyscy uczestnicy regat mieli równe szanse żeglowania, komisja sędziowska zdecydowała się przerwać ten bieg. Ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Przynajmniej dla publiczności. - Zmiana kierunku wiatru sprawiła, że można było trasę ustawić zaledwie kilkadziesiąt metrów od gdyńskiego bulwaru. Spacerowicze z zainteresowaniem patrzyli na zmagania żeglarzy - podkreśla Tomasz Chamera, dyrektor sportowy Polskiego Związku Żeglarskiego.
Wyścigi finałowe znów "przewróciły" klasyfikację i ponownie mamy po kolejnym dniu zmagań nowych liderów. Zwycięzcy eliminacji i obrońcy
złotych medali sprzed roku - Pietro Sibello, Gianfranco Sibello - spadli na dziewiąte miejsce. Włosi mieli falstart, a w trzech kolejnych biegach
nie mieścili się ani razu w "10". Do zdecydowanego szturmu ruszyli zaś Brytyjczycy i teraz dwie załogi tej nacji otwierają punktację generalną. 7, 10, 4 i 1 pozycja - to dzisiejsze osiągnięcia, które przodownictwo dały Steviemu Morrisonowi i Benowi Rhodesowi.
- To nie zmiana kierunku wiatru sprawiła, że dobrze nam się dzisiaj żeglowało. Bez względu na to, z której strony wieje, obowiązuje ta sama zasada - trzeba żeglować szybko i bezbłędnie. W grupie złotej walka jest o wiele cięższa niż w wyścigach grupowych, bo stawka jest bardzo wyrównana, są niewielkie odległości między poszczególnymi załogami. O ile w pierwszej części regat błąd można było jeszcze nadrobić lub nie był on aż tak kosztowny, to teraz nawet najmniejsza pomyłka może spowodować stratę od razu kilkunastu punktów - podkreślali Brytyjczycy, którzy mimo zadowolenia z dzisiejszych wyników, nie popadają w euforię. - Za wcześniej mówić, że płyniemy po tytuł. Do zakończenia regat jeszcze wiele może się zdarzyć - przyznają zgodnie Morrison i Rhodes. Ostra walka w Gdynia Sailing Days jest nie tylko o medalowe pozycje. Przekonali się o tym Łukasz Przybytek i Kamil Zwolak. Najlepsza polska załoga rywalizuje w grupie srebrnej, a zatem w końcowych regatach może zająć co najwyżej 26. miejsce. - Drugą część regat zaczęliśmy dobrze. Przypłynęliśmy na czwartym miejsce w grupie. Niestety, Niemcy złożyli na nas protest. Mają zastrzeżenia do tego co zdarzyło się dwie minuty przed startem - mówił smutny Przybytek, bo siódme miejsce biało-czerwonych w grupie srebrnej po dzisiejszym dniu było zagrożone. Skarżący Polaków, Erik Heil i Thomas Ploessel bez względu na rozstrzygnięcie protestu i tak będą liderami w grupie srebrnej.
Natomiast przedwcześnie rywalizację w grupie brązowej (miejsca od 54 do 82) zakończyli Tomasz Januszewski (AZS UWM Olsztyn), Krzysztof Mongird (AZS AWFiS Gdańsk). Ten drugi zawodnik doznał kontuzji kolana i wycofał się z regat. Jeśli Tomek znajdzie nowego załoganta, a jury zgodzi się dopuścić nowy skład w trybie awaryjnym do mistrzostw, to polska załoga wróci do rywalizacji jutro.
Przypomnijmy, że dzień wcześnie tej załodze rufę rozbili Rosjanie, wbijając się w polski skiff buksztrytem.
W piątek żeglarze mają zejść na wodę tradycyjnie około godziny 11.00. Prognozy mówią o bardzo słabym wietrze, dlatego jury w grupie złotej zaplanowało tylko dwa wyścigi.
Mistrzostwa Europy 49er - GDYNIA SAILING DAYS wyniki po trzynastu wyścigach
1. Stevie Morrison, Ben Rhodes (W.Brytania) 58 punktów
2. Chris Draper, Peter Greenhalgh (W.Brytania) 62
3. Allan Norregaard, Peter Lang (Dania) 72,6
4. Nico Luca Marc Delle Karth, Nikolaus Leopold Resch (Austria) 74
5. John Pink, Rick Peacock (W.Brytania) 96
6. Manu Dyen, Stephane Christidis (Francja) 98
7. Pavle Kostov, Petar Cupac (Chorwacja) 104
8. Peter Burling, Blair Tuke (Nowa Zelandia) 105
9. Pietro Sibello, Gianfranco Sibello (Włochy) 109
10. Lauri Lehtinen, Kalle Bask (Finlandia) 110
Grupa srebrna (o miejsca 26-53 w końcowej klasyfikacji) po dwunastu wyścigach
1. Erik Heil, Thomas Ploessel (Niemcy) 121
7. Łukasz Przybytek (DKŻ Dobrzyń), Kamil Zwolak (AZS AWFiS Gdańsk) 166
Pełne wyniki po trzecim dniu regat można obejrzeć klikając TUTAJ
------------------------------------------------------------
Relacja po trzecim dniu Mistrzostw Europy kl. 49-er
Trzeci dzień mistrzostw Europy w Gdyni i po raz trzeci 82 załogi z 25 państw musiały zmierzyć się z innymi warunkami do żeglowania, a klasyfikacja generalna ponownie została gruntownie "przemeblowana". Dzisiaj górą byli ci, którzy nie bali się... latać. Triumfatorami eliminacji zostali Pietro Sibello i Gianfranco Siebllo. Włosi na czoło przebili się z piątej pozycji, którą zajmowali po wtorkowych zmaganiach.
W Gdynia Sailing Days nie ma przypadków. Warunki były tak selektywne, że na czele są rzeczywiście sami najlepsi i wszechstronni. W poniedziałek rywalizowano w upale, przy słabych wiatrach. Wtorek to wyścigi w deszczu przy średnich, a w porywach mocnych podmuchach. Dzisiaj zaś wiało najmocniej i równomiernie (około 18 węzłów) przy na zmianę słonecznym, to znów zachmurzonym niebie. Podobnie jak na inaugurację frajdę mieli wypoczywający na plaży. Górny znak trasy został ustawiony około 100 metrów od brzegu, co oznaczało, że skiffy wykonywały zwroty tuż przy publiczności, doskonale słysząc reakcje plażowiczów.
A było na co popatrzeć, gdyż w dwóch ostatnich wyścigach walka szła bezpardonowa. Kapitalnie popłynęli zwłaszcza obrońcy tytułu sprzed roku. Bracia Sibello dwukrotnie osiągali metę na pierwszych miejscach, co w klasyfikacji generalnej dało im awans z piątej pozycji na fotel liderów. - Uwielbiamy silny wiatr, bo my najlepiej żeglujemy, gdy można... latać - pół żartem pół serio mówili triumfatorzy eliminacji. - Ustawienie boi tak blisko plaży z pewnością było atrakcyjne dla widzów, ale dla żeglarzy to dodatkowa trudność. Wiadomo bowiem, że czym bliżej brzegu, tym wiatr bardziej "kręci", jest więcej zmian - podkreślali Pietro i Gianfranco, którzy po kwalifikacjach mają nieznaczną (1-2 punkty) przewagę nad dwiema brytyjskimi załogami.
Krótko miejscem na podium cieszyli się Allan Norregaard i Peter Lang. Duńczycy wrócili z otchłani klasyfikacji po wygraniu protestu na niemiecką załogę Tobias Schadewaldt i Hannes Baumann. Tym samym zamiast 41 punktów karnych (za nieukończony wyścig) otrzymali "tylko" 4,6 punktu tzw. zadośćuczynienie i znów byli w czołówce. Ostatecznie kwalifikacje ukończyli z czwartą lokatą.
Znacznie dalej spadli liderzy po wtorkowych wyścigach. Austriakom Nico Karthowi i Nikolausowi Reschowi wybitnie dzisiaj nie szło (8. miejsce, nieukończony bieg) i są na siódmej pozycji po dziewięciu biegach.Niestety, wśród tych, którzy środy nie mogą zaliczyć do udanych są również Polacy. Łukasz Przybytek i Kamil Zwolak szanse na awans do grupy złotej pogrzebali, robiąc falstart w inauguracyjnym dzisiejszym wyścigu.
- Chyba za bardzo chcieliśmy i nieznacznie za szybko wyszliśmy ze startu. Początek regat i dziesiąte miejsce zaostrzył nasze apetyty, ale grupa srebrna to chyba wykładnik naszych obecnych możliwości - przyznaje Łukasz. - Nie pozostaje nam nic innego jak w grupie srebrnej walczyć o wygraną w każdym wyścigu i jak najwyższą lokatę w końcowej klasyfikacji - dodaje Kamil.
Począwszy od jutra żeglarze z zaliczeniem dotychczas zdobytych punktów rywalizować będą w grupach: złotej (o miejsca 1-25), srebrnej (26-59) oraz brązowej (60-82). W każdej z nich w czwartek i piątek odbędą się po trzy wyścigi. W sobotę przed południem planowane są dwa kolejne biegi, a rywalizację zakończy popołudniowy, podwójnie punktowany tzw. wyścig medalowy. Po dziesiątym starcie każdej załodze anulowany zostanie drugi z najsłabszych startów. Obecnie w wynikach uwzględniona jest jedna tzw. odrzutka.
Mistrzostwa Europy 49er - GDYNIA SAILING DAYS wyniki po dziewięciu wyścigach eliminacyjnych:
1. Pietro Sibello, Gianfranco Sibello (Włochy) 35 punktów
2. Stevie Morrison, Ben Rhodes (W.Brytania) 36
3. Chris Draper, Peter Greenhalgh (W.Brytania) 37
4. Allan Norregaard, Peter Lang (Dania) 40,6
5. Manu Dyen, Stephane Christidis (Francja) 43
6. Lennart Briesenick-Pudenz, Morten Massmann (Niemcy) 55
7. Nico Luca Marc Delle Karth, Nikolaus Leopold Resch (Austria) 56
8. John Pink, Rick Peacock (W.Brytania) 56
9. Pavle Kostov, Petar Cupac (Chorwacja) 59
10. Lauri Lehtinen, Kalle Bask (Finlandia) 65
-------------------
41. Łukasz Przybytek (DKŻ Dobrzyń), Kamil Zwolak (AZS AWFiS Gdańsk) 139,6
71. Tomasz Januszewski (AZS UWM Olsztyn), Krzysztof Mongird (AZS AWFiS Gdańsk) 238
72. Karol Jączkowski (ChkŻ Chojnice), Marcin Mickiewicz (AZS UWM Olsztyn) 238
74. Tomasz Klunder (LKS Charzykowy), Tomasz Kondlewski (Zatoka Puck) 264
----------------------------------------------------
Poniżej relacja z drugiego dnia Mistrzostw
Drugi dzień mistrzostw Europy klasy 49-er w Gdyni przebiegał pod znakiem silnego i porywistego wiatru, który sprawił kłopoty nawet najlepszym załogom. W dość dramatycznej sytuacji znalazła się też najlepsza polska załoga. Poniżej relacja ze strony organizatorów imprezy:
We wtorek w Gdyni było sporo żeglarstwa ekstremalnego. I nie chodzi o to, że słońce zasnuły chmury i 82 załogom z 25 państw przyszło się zmagać przy opadach deszczu. Przede wszystkim wzmógł się wiatr, który dodatkowo zmieniał kierunek. Na wzburzony wodach kłopoty z utrzymaniem się nie tylko na kursie, ale nawet na skiffie mieli nawet najlepsi. Doszło do kilku spektakularnych wywrotek. Problemy mieli nawet liderzy po pierwszy dniu, obrońcy tytułu Pietro i Gianfranco Sibello (Włochy), z powodu kłopotów ze sprzętem ostatniego z wtorkowych biegów nie ukończył mistrz olimpijski Jonas Warrer z Danii. W klasyfikacji zanosi się na wielkie "trzęsienie ziemi". Komisja sędziowska wcale nie zamierzała dzisiaj pobłażać żeglarzom. Wręcz przeciwnie. Zarządzono, że zamiast trzech odbędą się aż cztery wyścigi, a ponadto w każdym dołożono po jednym okrążeniu, aby rywalizacja była nieco dłuższa. Miano największych pechowców dnia zdobyli niestety Łukasz Przybytek (DKŻ Dobrzyń) i Kamil Zwolak (AZS AWFiS Gdańsk). Debiutująca w tej rangi imprezie załoga w poniedziałek żeglowała rewelacyjnie, co dało im dziesiąte miejsce. W pierwszym dzisiejszym biegu nieco "zaspała" na starcie i zajęła 24. pozycję. - 10 sekund przed startem wiatr odkręcił się w lewo, nie zdążyliśmy przejść na ten kurs i zostaliśmy na starcie tłumaczył - Zwolak. Ale prawdziwe kłopoty zaczęły się dla biało-czerwonych przed początkiem wyścigu numer dwa we wtorek. - Płynęliśmy prawym halsem, mieliśmy pierwszeństwo. Bukszprytem w nasz kadłub wbili się Grecy. Co prawda te łodzie są praktycznie niezatapialne, ale szybko zaczęliśmy nabierać wody. Mamy jej chyba 30-50 litrów. Przez to skiff stał się bardzo ciężki. Próbowaliśmy jeszcze wypłynąć na trasę regat, ale to nie miało już większego sensu - relacjonuje Przybytek. - Mamy dziurę w kadłubie na trzy palce. Próbowaliśmy ją zaklejać jeszcze na wodzie, aby było zbyt mokro. Teraz czeka nas kilka godzin pracy przy sprzęcie. Do jutra na pewno usuniemy awarię - zapewnia Kamil. Praca nad usunięciem usterki nastąpi tylko na wizytę przed obliczem jury, które dzisiaj w godzinach popołudniowych rozpatrzy protest. Polacy domagać się będą punktów, które stracili przez to, że nie wystartowali w dwóch biegach, a w jednym płynęli na niesprawnym skiffie. - Jakie zadośćuczynienie otrzymają, to zależy od komisji. Może do być średnia punktów z wcześniejszych startów lub też jury poczeka do końca eliminacji i przyzna naszym reprezentantom średnią punktów z całej tej części regat - informuje Tomasz Chamera, dyrektor sportowy Polskiego Związku Żeglarskiego.
Jury mistrzostw Europy 49er, które są rozgrywane w ramach Gdynia Sailing Days, uwzględniło wniosek Polaków o zadośćuczynienie. Łukasz Przybytek i Kamil Zwolak za trzy dzisiejsze wyścigi otrzymają średnią punktów na jeden bieg, którą osiągną w całych eliminacjach. Na dziś jest to 14,25 punktu, ale ten współczynnik mogą jeszcze zmienić jutrzejsze starty.
W środę 7 lipca zostaną dokończone eliminacje. Od godziny 11.00 żeglarze w każdej z dwóch grup rozegrają po dwa wyścigi. Prognoza mówi o niższej sile wiatru, około 13 węzłów oraz wyklucza deszcz.
Mistrzostwa Europy 49er - GDYNIA SAILING DAYS
nieoficjalne wyniki po siedmiu wyścigach
1 AUT 84 NICO LUCA MARC DELLE KARTH, AUSTRIA, NIKOLAUS LEOPOLD RESCH 13,0 1 (35) 2 4 3 2 1
2 GBR 7 STEVIE MORRISON, GREAT BRITAIN, BEN RHODES 22,0 2 3 6 (12) 1 8 2
3 DEN 9 ALLAN NORREGAARD, DENMARK, PETER LANG 28,6 9 (bfd) 1 2 5 7 dnf
4 GBR 6 CHRIS DRAPER, GREAT BRITAIN, PETER GREENHALGH 29,0 (20) 5 1 5 11 3 4
5 ITA 3 PIETRO SIBELLO, ITALY, GIANFRANCO SIBELLO 33,0 1 7 3 4 10 8 (18)
6 FRA 4 MANU DYEN, FRANCE, STEPHANE CHRISTIDIS 34,0 6 1 4 8 4 (13) 11
7 DEN 1112 JONAS WARRER, DENMARK, SOREN HANSEN 39,8 dnf 2 13 8 1 4 (dnf)
8 GBR 8 JOHN PINK, GREAT BRITAIN, RICK PEACOCK 42,0 14 6 6 7 7 2 (15)
-------------------
24. Łukasz Przybytek (DKŻ Dobrzyń), Kamil Zwolak (AZS AWFiS Gdańsk) 119
- 12,10,11,24,20,(dnf),dnf
70. Tomasz Januszewski (AZS UWM Olsztyn), Krzysztof Mongird (AZS AWFiS
Gdańsk) 175 - 13,(36),33,31,35,32,31
72. Karol Jączkowski (ChkŻ Chojnice), Marcin Mickiewicz (AZS UWM
Olsztyn) 185 - 28,19,(dnf),37,37,32,32
74. Tomasz Klunder (LKS Charzykowy), Tomasz Kondlewski (Zatoka Puck) 199
- 32,32,34,36,28,(37),37
----------------------------------------------------
Przebieg wydarzeń z pierwszego dnia Mistrzostw Europy kl. 49-er rozgrywanych podczas Gdynia Sailing Days w Gdyni komentował dyrektor sportowy PZŻ i jednocześnie współorganizator imprezy, Tomasz Chamera:
- Warunki wietrzne dzisiaj sprzyjały, a zatem trasę regat ustawiliśmy jak najbliżej plaży. Tak też będzie w kolejnych dniach mistrzostw, gdyż zależy nam, aby żeglarstwem żyło jak najwięcej mieszkańców Gdyni i
turystów. To ma być prawdziwe święto miasta. Pierwsze wyścigi pokazały, że przed nami niezwykle interesujące regaty. Poziom najlepszych bardzo się wyrównał, a czołówka w tej klasie jest coraz bardziej liczna. Na wodzie dało się zauważyć sporo nerwowość wśród startujących, gdyż nikt nie mógł być pewny swego.
Zmienny wiatr sprawiał, że nie decydował wyłącznie start. Trzeba było czujnie żeglować przez cały czas, gdyż decydujące były decyzje taktyczne podejmowane już w trakcie wyścigu. Kto zareagował właściwie, ten zyskiwał. Nie wszystkim to się udawało. Patrząc nawet na wyniki najlepszych załóg widać, że żeglowały nierówno, bardzo dobre starty, kończone wysokimi miejscami przeplatały dalekimi pozycjami. To tylko jeszcze lepiej wróży tym regatom i zapowiada wielkie emocje. Na uznanie zasłużyła polska załoga. Łukasz Przybytek z Kamilem Zwolakiem żeglują ze sobą właściwie pierwszy sezon. Stworzyliśmy ten duet z myślą o igrzyskach olimpijskich w 2016 roku. Jeśli by Polacy utrzymali miejsce w czołowej "10", które obecnie zajmują w Gdyni, to byłby ich wielki sukces.
Warunki dzisiaj do żeglowania były dobre. Były nawet w komisji sędziowskiej rozmowy, czy nie przeprowadzić większej liczby wyścigów niż trzy. Jednak uznaliśmy, że na razie nie mamy "noża na gardle", jeśli chodzi o harmonogram, a zatem trzymamy się założonego programu. Tym bardziej, że na wtorek prognozy mówią o jeszcze silniejszy wietrze niż dzisiejsze 8 węzłów.
Żeglarze są zadowoleni nie tylko z warunków do rywalizacji, które stworzyła im Gdynia w ramach Gdynia Sailing Days, ale chwalą sobie także warunki socjalne. Po zakończeniu rywalizacji każdego dnia w specjalnym namiocie na uczestników mistrzostw czeka obiad. To rzadko praktykuje się podczas światowych regat.
Zapraszam serdecznie mieszkańców Gdyni oraz turystów na kolejne dni mistrzostw Europy. Codziennie rozpoczynamy zmagania na wodzie od godziny 11.00.
Relacja po pierwszych dniach wyścigów (ze strony organizatorów: www.gdyniasailingdays.org):
To w żeglarstwie flotowym rzadkość. Kilkanaście tysięcy widzów obejrzało inauguracyjne wyścigi mistrzostw Europy w olimpijskiej klasie 49er, gdyż trasę regat ustawiono nie dalej niż 200 metrów od gdyńskiej plaży
Rywalizacja w pierwszych z sześciu regat, które znajdują się w programie Gdynia Sailing Days, była widoczna jak na dłoni. Ponadto sprzyjała aura. - Pogodę macie lepszą niż na Bahamas - komplementował Gdynię Barry Johnson, australijski mierniczy klasy 49er.
W żeglarstwie poza medalami i satysfakcją z odnoszonych sukcesów nie ma zaszczytów materialnych. Aby wystartować w Gdyni do kierownictwa klasy każda załoga musiała wpłacić 325 euro, a spóźnialscy nawet 50 euro więcej. Po tygodniowych zmaganiach i szesnastu wyścigach, dla najlepszych nie będzie nagród finansowych. Tym większe znaczenie nabiera uznanie kibiców i publiczności, a także osób pracujących przy regatach. - Pogodę macie lepszą niż na Bahamas - komplementował Gdynię Barry Johnson, australijski mierniczy klasy 49er, a wiedział co mówi, gdyż w tym roku właśnie Bahamy gościły mistrzostw świata w tej specjalności.
Jednak Gdynia zbierała uznanie nie tylko za aurę. Tutaj, jak w żadnym innym miejscu na świecie, żeglarze czują się w centrum zainteresowania. -"O ile dobrze pamiętam to tylko w komercyjnych regatach w Niemczech, które sponsorowało Volvo ocieraliśmy się tak blisko o plażę, jak to miało miejsce dzisiaj w Gdyni" - podkreśla Krzysztof Kierkowski, dwukrotny olimpijczyk w klasie 49er, który w gdyńskich regatach odpowiada za jeden z dwóch znaków wytyczonych na trasie. - "Dzisiaj wiatr sprzyjał nie tylko żeglarzom, ale że był stabilny i od morza, to można było ustawić trasę blisko publiczności. Zgodnie z przewidywaniami ton rywalizacji nadają Włosi, Duńczycy i Brytyjczycy. Tych ostatnich moim zdaniem będzie najwięcej w czołowej '12' " - dodaje gdynian. 82 załogi podzielono pierwszego dnia punktowanych wyścigów na dwie grupy - żółtą i niebieską. Rywalizacja była do tego stopnia ostra, że notowaliśmy wiele indywidualnych falstartów, a także dwa generalne, gdy trzeba było powtórzyć wyjście ze startu w jednej z grup. Jeszcze innego rodzaju pecha mieli Emil Torf Nielsen i Simon Toft Nielsen. Duńczycy po bardzo dobrym starcie zahaczyli... mieczem o znak i automatycznie spadli z czoła do środka stawki.
Po pierwszych trzech wyścigach na czele regat znajdują się trzy załogi z identyczną liczbą punktów. Po przeliczeniu remisów liderami zostali bracia Pietro i Gianfranco Sibello. Włosi bronią złota z ubiegłorocznych mistrzostw Europy z chorwackiego Zadaru.
Bardzo zadowoleni byli również Łukasz Przybytek i Kamil Zwolak. Najlepsza polska załoga wspólnie stawia dopiero pierwsze kroki w międzynarodowej rywalizacji, a mimo to zdołała w klasyfikacji generalnej uplasować się na 10. miejscu. Oby tak dalej!
We wtorek przewidziane są kolejne trzy wyścigi eliminacyjne w dwóch grupach. Początek o godzinie 11.00. Prognozy mówią o jeszcze silniejszym wietrze niż dzisiaj, który wynosił około 8 węzłów.
Zdjęcia Freda Elliota można obejrzeć tu: http://photos.friedbits.com/p270548826
Film z przygotowań oraz pierwszych wyścigów jest pod tym linkiem: http://olympicsailing.blip.tv/
Relacja z wyścigu próbnego ME klasy 49-er:
Francuzi Morgan Lagraviere i Yann Rocherieux oraz Chorwaci Pavle Kostov i Petar Cupac wygrali wyścigi próbne podczas mistrzostw Europy w olimpijskiej klasie 49er, które otwierają Gdynia Sailing Days. W niedzielę żeglarze ścigali się w dwóch grupach, a na wodę zeszło około 3/4 zawodników zgłoszonych do regat. Na dziś, na godzinę 11.00 zaplanowano pierwszy bieg punktowany. Jeśli aura pozwoli, odbędą się aż trzy wyścigi.
W Gdyni odbywa się championat kontynentu, ale jako, że regaty mają charakter otwarty, z szansy startu skorzystało wielu żeglarzy spoza Europy. - Do Gdyni przyjechali żeglarze z pięciu kontynentów - podkreśla Jakub Pawluk z biura prasowego Gdynia Sailing Days. W soboty nastąpiło oficjalne otwarcie mistrzostw, a niedziela przewidziana była na dzień pomiarów oraz bieg próbny. Wreszcie nastąpiła pierwsza przymiarka uszeregowania żeglarzy wedle umiejętności sportowych. Dotychczas bowiem obowiązywał jedynie cenzus majątkowy. Ci najbardziej zamożni kwaterowali w najbardziej ekskluzywnym miejskim apartamentowcu, mierzącym 141 metrów Sea Towers. Oni za dobę płacą około 100 euro. Bardziej oszczędni wybierali mniej reprezentacyjne hotelu lub kwaterowali w... samochodach-karawanach na żeglarskim parkingu. - Dziś słabo wiało, ale nam bardzo dobrze się płynęło. Oczywiście z wygrania biegu próbnego trudno coś wróżyć na przyszłość, ale z pewnością to podnosi na duchu i jest dobrym prognostykiem na punktowaną część regat - mówił Lagraviere, sternik zwycięskiej załogi francuskiej, która była najlepsza w pierwszej grupie. Oczywiście zgoła odmienne nastroje były wśród tych, którzy zajmowali dalsze miejsca. Około połowa stawki, gdy straciła na starcie, nie starała się nawet walczyć dalej, tylko obierała drogę powrotną do portu. Przy słabym wietrze, krótkiej trasie (dwa okrążenia między bojami ustawionymi góra-dól) oraz wyścigu trwającym 35 minut najdrobniejszy błąd był bardzo kosztowny. Nie bez kozery w tej klasie mają szanse tylko ci najbardziej zaawansowani tak pod względem technicznym, jak i taktycznym. A doświadczenie jest w cenie nie tylko zebrane w klasie 49er. Na przykład triumfatorzy wyścigu próbnego w drugiej grupie, Kostov/Cupac praktykowali wcześniej na łódce typu 470. Wśród tych, których moment nieuwagi kosztował stratę wysokiej pozycji byli Karol Jączkowski i Marcin Mickiewicz. - Do górnej boi płynęliśmy na dobrej pozycji. Niestety, potem doszło do protestowej sytuacji, musieliśmy przepuścić inne załogi i nie udało się już odnaleźć dobre rytmu żeglowania - mówili zawodnicy jednej z czterech polskich załóg zgłoszonych do mistrzostw.
Na pocieszenia biało-czerwonych dodajmy, że nie radzili sobie z gdyńskim akwenem także bardziej rutynowani żeglarze. - Trudno się żeglowało, bo był zmienny wiatr i krótka fala - usprawiedliwiał słabsze miejsce od zakładanego Chris Draper, Brytyjczyk, który startuje wspólnie z Peterem Greenhalghem.
W niedzielę do późna trwać będą pomiary i zgłoszenia do regat. Dlatego lista startowa licząca obecnie 82 załogi nie jest jeszcze ostateczna. W poniedziałek pierwszy wyścig zaplanowano na godzinę 11.00. Trzy pierwsze dni regat przewidziane są na eliminacje, w których ma odbyć się dziewięć biegów. Od czwartku do sobotniego południa w programie są wyścigi finałowe, a na deser, w sobotnie popołudnie odbędzie się tzw. wyścig medalowy z udziałem dziesięciu najlepszych załóg.











Kalendarze,
Reklamy

