Pierwsza środa miesiąca, Gdynia, hotel „Nadmorski” i Nadmorskie Spotkania z Piosenką Żeglarską.
Marek Szurawski zabrał nas wszystkich w rejs ku Wyspom Szczęśliwym. Nie każdemu dane jest tam dotrzeć, bo droga jest trudna i okupiona ciężką pracą na pokładzie żaglowca. Już wtedy armatorzy oszczędzali na wszystkim, a szczególnie na personelu, więc słynne klipry i windjammery cierpiały na notoryczny brak rąk do pracy. Większość prac na żaglowcu można wykonać tylko wspólnym wysiłkiem, a mając do dyspozycji nieliczną załogę konieczny był należyty rytm pracy. Ten rytm nadawał szantymen motywując jednocześnie wszystkich do wysiłku i dowcipnym tekstem rozładowując napięcia, żale i troski.
Właśnie o roli szanty w życiu żeglarzy opowiadał artysta demonstrując jednocześnie jakimi instrumentami posługiwali się marynarze. Od prostego fletu, poprzez „bones”, czyli kości, tak naprawdę dość podobne do hiszpańskich kastanietów, aż po instrument najszlachetniejszy – koncertinę. Opowiadał o trasach kliprów przeznaczonych na jeden rejs do Kalifornii w czasie gorączki złota, o rumie, który wynaleziono na Karaibach i jego dawkach na pokładzie statków i o grogu, czyli rumie rozcieńczonym wodą w stosunku 2:1 (na niekorzyść rumu, ma się rozumieć). Opowieści te przerywane były szantami czy to w oryginale, czy w polskim tłumaczeniu. Polska jest dziwnym krajem, który praktycznie nie posiadając morskiej tradycji ma około 50 imprez szantowych rocznie i jest jednym z nielicznych krajów, w których pielęgnuje się tradycyjną morską pieśń pracy.
A gdzie te Wyspy Szczęśliwe? Skoro według jednej z teorii 20% naszych wysiłków przynosi nam 80% zysków, to spróbujmy przeanalizować nasze działania i skupmy się na tych 20%. W ten sposób więcej czasu pozostanie nam na żeglowanie i na śpiewanie szant. Na przykład już w pierwszą środę lipca w hotelu „Nadmorski” w Gdynia wystąpi zespół Smugglers, na który wszystkich, którzy w ten sposób wygospodarowali nieco czasu, zapraszają organizatorzy.
Marek Zwierz













Kalendarze,
Reklamy

