Mateusz Kusznierewicz coraz lepiej czuje się w roli golfisty. Kiedy tylko obowiązki żeglarskie pozwalają mu na chwilkę oddechu bardzo chętnie łapie za kije i odpręża się wbijając piłku do dołka. W golfa gra od ponad 10 lat. Lubi tę dyscyplinę sportu za to, że nie jest łatwa i trzeba nieźle pogłówkować, żeby osiągnąć w niej dobry rezultat. Za swój największy sukces uważa drugie miejsce w turnieju eliminacyjnym do Amatorskich Mistrzostw Świata w Binowie. Na rozegranym miesiąc temu Diners Club International Pro-Am Classic zwyciężył w konkursie "Nearest to The Pin". Oto fragmenty rozmowy z Mateuszem o golfie i żeglarstwie, którą przeprowadził serwis Golf24...
Zimą w Polsce sezon golfowy się raczej kończy. Kiepska pogoda uniemożliwia grę. Trudno chyba również uprawiać wtedy żeglarstwo. Czym się Pan wówczas zajmuje? Jakie sporty Pan uprawia zimą?
Mateusz Kusznierewicz: Przed wszystkim jeżdżę na nartach i na snowboardzie. Uwielbiam to. Przez ostatnie dwa lata mało jeździłem, bo Polski Komitet Olimpijski poprosił nas o rozwagę i żebyśmy niepotrzebnie nie ryzykowali kontuzji, o którą tak łatwo na nartach. Tej zimy nie będę wiele żeglował, za to pojadę kilka razy w Alpy, Dolomity i nasze Tatry.
Jeśli chodzi o żeglarstwo i golf, czy można znaleźć pewne podobieństwa między tymi dyscyplinami. Czy wykorzystuje Pan podobne zdolności, cechy charakteru, uprawiając żeglarstwo i grając w golfa?
Zdecydowanie tak! Zarówno w golfie, jak i w żeglarstwie trzeba cały czas używać głowy, myśleć o optymalnej strategii, taktyce, panować nad swoimi nerwami, rozkładać siły i być cierpliwym. Oba sporty należą do technicznych i podobieństw jest w nich bardzo dużo.
Czy gra Pan w golfa również ze swoimi kolegami – żeglarzami?
Tak. Wśród żeglarzy jest wielu golfistów, a kilku ma jednocyfrowe handicapy! Często się zdarza, że przed regatami albo w dniu, kiedy nie ma wiatru jedziemy na pole i gramy. Organizujemy też często swoje własne turnieje. Jest wesoło.
Golf i żeglarstwo to bardzo seksowne dyscypliny sportu. Jak Pan myśli, czy kobietom bardziej podobają się golfiści, czy żeglarze? Co dla pań jest najbardziej atrakcyjne u jednych i u drugich?
Myślę, że seksowniejsi są zdecydowanie żeglarze… Te mokre włosy, spalone słońcem torsy, mocne ramiona...
W tym roku był Pan na Igrzyskach Olimpijskich w Pekinie. Golf nie jest na razie dyscypliną olimpijską, ale ma duże szanse, aby już od 2016 roku się nią stać. Co Pan o tym sądzi?
Jest to bardzo złożony temat. Pamiętajmy, że golf ma już znakomicie ustawioną pozycję w świecie sportu, pierwszorzędnie prowadzoną ligę i to nie jedną. Wejście do programu olimpijskiego będzie wymagało podjęcia wielu decyzji, które nie będą proste. Myślę, że to ruchowi olimpijskiemu bardziej zależy, żeby mieć golf niż PGA albo innej organizacji, która o tym dyskutuje z MKOl-em.










Kalendarze,
Reklamy

