Za nami Święta Bożego Narodzenia, które spędziliśmy na treningach przed Mistrzostwami Australii. Pogodę mieliśmy wyśmienitą - słońce i bryzę 25-30 węzłów. Jednak Święta poza domem nastrajały raczej niezbyt wesoło. Brakowało bliskich i świątecznego polskiego nastroju. A to już nasze kolejne Święta z dala od domu i bliskich.
Za nami dwa pierwsze dni mistrzostw. W regatach nie uczestniczą wszyscy zawodnicy z poprzednich imprez. Ścigamy się w zasadzie z Australijczykami, a oprócz nas jest Koreańczyk, Szwajcar oraz Singapurczyk. Regaty trwają od 27.12.2009 do 4.01.2010 r.
Przez pierwsze dwa dni wiatr nie był za mocny. Pierwszego dnia wiało od 8-15 węzłów. Dzień na wodzie w zasadzie udany, ale mam duży niedosyt. Pierwszy wyścig zacząłem od kiepskiego startu oraz słabszej pierwszej halsówki, choć po górnej boi zacząłem odrabiać duże straty i przy bardzo długim wyścigu (trwał ok. 100 minut!) nadrobiłem kilka ładnych miejsc. Ukończyłem go na 7 pozycji. Drugi wyścig zacząłem bardzo dobrze, dobry start, dobrze rozegrana halsówka i od razu znalazłem się w ścisłej czołówce. Niestety straciłem wszystko przez chwilę nieuwagi: ustępując zawodnikowi płynącemu na prawym halsie, uderzyłem w jego rufowy kant łódki. Chciałem stracić jak najmniej a straciłem 2 obroty karne. Następnie znowu odrabiając stratę ukończyłem wyścig na 10 pozycji. Kacper natomiast miał dobry dzień, ukończył wyścigi na 4 i 6 miejscu.
Drugi dzień rozpoczął się żarem padającym z nieba. Tutaj w Adelaide jest taka specyfika akwenu, że gdy jest zbyt gorąco bryza nie przychodzi. I tak było tego dnia - wiał lekki wiatr około 8 węzłów. Z pierwszego wyścigu jestem zadowolony, dobra prędkość oraz dobrze rozegrana pierwsza halsówka pozwoliła mi na wejście na górną boję na 1 pozycji. Tom Slingsby, wchodził na równi ze mną na dolną bramkę, zmiana wiatru oraz silniejszy wiatr po prawej stronie sprawiły, że zostałem bardziej po środku, na górnym znaku byłem trzeci i tak dojechałem do mety. Drugi wyścig zaczął się inaczej. Wiatr osłabł, chodziły pasma wiatru. Po dobrym starcie czułem, że nie płynę za szybko, że najeżdżają na mnie zawodnicy z góry. Sprawa wyjaśniła się, kiedy podniosłem miecz. Okazało się, że załapałem niezłą kępę „trawy". Na górną boję wszedłem około 15 miejsca. Bardzo dobrze rozegrałem 2 halsówkę, Gdy płynąłem halsem docelowym pod prąd zauważyłem, że ludzie po prawej zostają. Na górę wszedłem 5 i tak też ukończyłem wyścig. Kacper miał kolejny bardzo dobry dzień. Plasował się na 4 i 2 pozycji. Klasyfikacja ogólna po 4 wyścigach wygląda następująco. Prowadzi Australijczyk Tom Slinsby, drugie miejsce zajmuje Kacper Ziemiński, trzecie miejsce kolejny z Australijczyk w Ashley Brunning. Ja zajmuję 5 pozycję. Jutro kolejny dzień regat i zarazem ostatni przed przerwą noworoczną. Pogłoski są takie, że jutro ma powiać. Po wyścigach będziemy w porcie świętować przyjście Nowego Roku 2010. 1 stycznia jest dniem wolnym. Kolejne zmagania na wodzie 2 stycznia.
Miasto Gdynia wspiera Wojciecha Zemke w przygotowaniach do mistrzostw europy i świata w olimpijskiej klasie laser.
wyniki z tych regat można znaleźć na stronie:http://www.yachting.org.au/site/yachting/event/22384/overall_3_1.html
Szczęśliwego Nowego Roku!
Wojciech Zemke










Kalendarze,
Reklamy