Paweł Paterek, kierownik działu sportu miesięcznika "Żagle", relacjonuje z Walencji: To był naprawdę piękny wyścig. Pierwsza konfrontacja 33. Finałów America's Cup była wielkim popisem współczesnej technologii, techniki i ludzkiej myśli.
To nic, że wszystko odbywa się w napiętej atmosferze. To nic, że sprawę tych regat dziewięciokrotnie rozpatrywał New Yourk Supreme Court. To nic, że oba projekty obrońców i challengera kosztowały ponad 400 mln dolarów. To nic w końcu, że najważniejsze chyba w tych regatach to podrażnione ambicje Russella Couttsa i Ernesto Bertarelliego. Kiedyś dawnych kolegów z zespołu - teraz najzagorzalszych rywali. Historia tej „szorstkiej" przyjaźni jest dość prosta. Bertarelli podkupił utalentowanego Nowozelandczyka z rodzimego Team New Zealand, z którym Coutts zdobywał dwukrotnie Puchar Ameryki. Razem w barwach „Alinghi" zdobyli potem Puchar w Auckland w 2003 roku. Znaczenie słowa „loyal" Nowozelandczycy odmieniali przez wszystkie przypadki. Tym bardziej, że obok Couttsa w Alinghi Team, żeglował jeden z najlepszych taktyków - także Kiwi - Brad Butterworth. Później Couttsowi i Berterelliemu nie było razem po drodze. Nowozelandczyk odszedł ze szwajcarskiego zespołu, ale sprytny Szwajcar tak doprecyzował przepisy, aby w 32. regatach o Puchar Ameryki Russell Coutts nie mógł rywalizować w barwach żadnego zespołu. Chodziło o liczbę dni spędzonych w syndykacie obrońców America's Cup. Już wtedy pewnie Coutts szkicował sprytny plan wyszarpania Pucharu z rąk szwajcarskiego milionera. To co dzieje się obecnie na wodach w pobliżu Walencji to konsekwencja wielkiego „rewanżu".
Ten wielki spektakl chcą zobaczyć wszyscy. Nad Golfo de Valencia oprócz wielkich nazwiskach żeglujących na obu jachtach pojawiły się też inne gwiazdy żeglarstwa. W wiosce America's Cup dostrzegłem m.in. dowództwo brytyjskiego Team Origin - Mike'a Sandersona, dyrektora zespołu oraz skipera i sternika - Bena Ainslie. Multimedalista olimpijski talentem żeglarskim może równać się z samym Russellem Couttsem. Sanderson (doświadczony uczestnik America's Cup i zwycięzca Volvo Ocean Race) i Ainslie (sternik łodzi „B" w syndykacie One World Challenge - 2000 rok, oraz Emirates Team New Zealand - 2004 rok oraz zdobywca trzech złotych i srebrnego medalu olimpijskiego) chcą dokładnie przyjrzeć się, w którym miejscu znalazły się regaty o Puchar Ameryki. Chcą też bardzo wystartować w następnej edycji tej imprezy.
Spotkałem także Knuta Frostada, becnego szefa regat Volvo Ocean Race. Konkurencja najwyraźniej nie śpi, bowiem norweski żeglarz i menedżer skrupulatnie przyglądał się wszystkim organizacyjnym rozwiązaniom, które można przenieść do innej wielkiej imprezy - najstarszych etapowych regat załogowych dookoła świata.
Weterani America's Cup robią wszystko by być blisko Srebrnego Dzbanka. Paula Cayarda widziałem jak z mikrofonem pracuje jako „reporter" dla jednej ze stacji telewizyjnych. Podobnie Cam Lewis (znawca wielokadłubowców, uczestnik The Race i były członek załogi Dennisa Connera) wcielił się w rolę komentatora TV obok Petera Mongomery. Jochen Schumann i Francesco de Angelis także znaleźli zatrudnienie jako eksperci America's Cup i pracowicie tłumaczą dziennikarzom zawiłości na wodzie. Gwiazdy też chcą widzieć jak dzieje się historia America's Cup.
Paweł Paterek














Kalendarze,
Reklamy

